Jak Syrenka zawojowała Polskę

Już rok po wydaniu pierwszych dyspozycji, co do zbudowania samochodu małolitrażowego dla Polaka, pierwsza Syrenka wyruszyła na drogę. Co prawda ta droga była jedynie rajdem, podczas testowano możliwości Syrenki w porównaniu z pięcioma innymi zagranicznymi autami. W rezultacie tej konfrontacji zrozumiano bardzo szybko, że drewniane nadwozie wykończone płytami pilśniowymi nie jest najlepszym pomysłem na samochód. Zastąpiono je nadwoziem metalowo- drewnianym. Wprowadzono też zmiany do układu napędowego i jezdnego. Czas gonił, a dygnitarze partyjni się niecierpliwili. Postanowiono więc jak najszybciej wprowadzić samochód do masowej produkcji, a z czasem zmieniać i doskonalić różne elementy Syrenki. Duża rolę w tym pospiechu odgrywał też brak odpowiednich funduszy na dalsze eksperymenty. W roku 1956 samochód został skierowany do produkcji. Zakładano, że co roku będzie z taśm produkcyjnych schodzić około dziesięciu tysięcy tych aut. Już w pierwszym roku ta liczba okazała się iluzoryczna. W dodatku nawet prorządowe czasopisma fachowe wydawały niezbyt pochlebną opinię o nowym aucie. Redakcja „Motora” przetestowała samochód i skrupulatnie wyliczyła wszystkie wady. Wśród nich na pierwszym miejscu znalazła się niska jakość wykonania auta, słabe hamulce, ubogie wyposażenie kabiny i wiele innych rzeczy. O dziwo jednak Syrena 100 została przez Polaków pokochana.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.