Dać światu koła

Henry Ford za punkt honoru postawił sobie, że każdą średniozamożną rodzinę będzie stać na samochód. Początkowo ten amerykański konstruktor produkował samochody tak jak wszyscy, czyli grupa robotników składała jeden samochód w całości, tak jak się teraz buduje dom. Taka technika była nie tylko bardzo droga, ale powodowała, że kolejne auta budowano dość długo Henry Ford szukał więc sposobu, by przyspieszyć całą produkcję, co jednocześnie mogło doprowadzić do spadku cen za konkretny egzemplarz. Potrzebował do tego jednak wysoko wyspecjalizowanych robotników i innego sposobu składania aut. W 1913 roku to mu się udało. W jego fabryce w Detroit przygotowano specjalną linię montażową i przygotowano nowoczesne maszyny, które jednorazowo wykonywały większą ilość części samochodowych. Każdy robotnik był przeszkolony do wykonywania konkretnej czynności. Rozstawiono ich przy specjalnych stanowiskach, tak, by ciągnięty na linach samochód do każdego z tych stanowisk dotarł. Robotnicy wykonywali kolejno swoje zadania aż do momentu, kiedy samochód, całkowicie złożony, nie zjechał z tej prostej ale ciekawej linii montażowej. Z czasem wszystko zostało jeszcze doprecyzowane i z matematyczna precyzją przeliczone. Dzięki temu można było rozpocząć produkcję masową. Robotnicy wykonywali bardzo ciężką pracę, dlatego mieli dniówkę skróconą do ośmiu godzin i lepszą płacę.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.